środa, 22 stycznia 2014

Jak i czym czeszę włosy?


Nie będę się wypowiadać na temat tego czy powinno się czesać włosy często czy nie ponieważ zdania na ten temat są podzielone i myślę że to kwestia własnego przekonania (i jestem ciekawa waszego zdania, mile widziane komentarze na ten temat ;p), jedni uważają że powinno się czesać włosy często ponieważ rozprowadza się naturalne sebum, dzięki czemu włosy są nawilżone i chronione, z kolei inni uważają że to prowadzi do szybszego przetłuszczania się włosów (co jest prawdą), rozdwajania końcówek i nawet wypadania włosów.
Ja czeszę włosy średnio raz dziennie grzebieniem The Body Shop, czasami zdarzy mi się częściej bądź rzadziej. Po myciu kiedy nakładam na nie odżywkę bądź maskę, przeczesuje je palcami, przy zmywaniu odżywki również przeczesuje je palcami i pozwalam im wyschnąć. Staram się nie czesać ich grzebieniem kiedy są mokre ponieważ włosy są wtedy bardzo delikatne i łatwo o uszkodzenia. Przeczesuje je grzebieniem dopiero wieczorem, kiedy są suche, przed zapleceniem nocnego warkocza. Robię to zaczynając od końcówek stopniowo kierując się ku górze, dzięki temu nie szarpię włosów, potem po prostu zaplatam warkocz. Słyszałam kiedyś o tym żeby po rozczesaniu włosów pochylić głowę do przodu i czesać włosy jak nasze babcie, od nasady do końcówek, ja tak nie robię ponieważ nie czuje potrzeby, to dobry sposób dla osób które potrzebują objętości :)
Czeszę włosy drewnianym grzebieniem ponieważ jest o wiele delikatniejszy niż jakakolwiek szczotka jaką wcześniej miałam (nie mówiąc już nic o plastikowych grzebieniach), wygładza włosy, nie elektryzuje ich, sunie po nich gładko i świetnie je rozczesuje. Jest wytrzymały i odporny na wodę, ja swój mam już rok i nadal wygląda jak nowy ( poza lekką zmianą koloru od wody). Dzięki jego gładkiemu wykończeniu nie szarpie włosów i ich nie wyrywa, nie niszczy końcówek. Nie ciągnie mnie ani do TT, ani do zwykłych szczotek i plastikowych grzebieni. Na tę chwilę to mój ideał. Ta przyjemność kosztowała mnie 20 zł i uważam że to dobra cena jak za tak dobry grzebień :)
`Od święta` przeczesuję włosy szczotką Braun Satin Hair 7. Kupiłam ją na początku kiedy zachłysnęłam się (tak to dobre określenie) informacjami na temat świadomej pielęgnacji włosów. Naczytałam się o niej u Blondhaircare i skusiłam się informacjami na temat jej działania `niczym prostownica`. Oczywiście u mnie na moich falach takiego działania nie było, mimo to uważam że szczotka ładnie wygładza włosy. Mimo że używam jej bardzo rzadko to nie żałuje zakupu :)
Strumień jonizujący uwalnia miliony aktywnych jonów tworząc aureolę wokół włosów. przeciwdziała puszeniu się włosów, szybko nadaje im gładkość w porównaniu do szczotek bez IONTEC. Szczotka ma zdejmowaną poduszeczkę, można ją dzięki temu umyć. Szczotka rzeczywiście wygładza włosy ale w zależności od włosów daje różny efekt, u jednych większy u jednych mniejszy. Często przeczesuje nią włosy mojej siostry i są po niej idealnie wygładzone:) Szczotka jonizująca kosztowała mnie około 99 zł, kupiłam ją rok temu w grudniu i nie widać po niej większych śladów użydkowania. 
A wy czym i jak często czeszecie włosy? :)

39 komentarzy:

  1. U mnie grzebień z The Body Shop to MUST HAVE! Najdelikatniejszy z tych wszystkich pozostałych grzebieni i szczotek! Zawsze rozczesuję nim mokre włosy po myciu i nie wyobrażam sobie robić to czymś innym.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy, inspirujący tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też używam grzebienia z The Body Shop i jestem z niego bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. sorka, ale mam coś zaznaczone i samo czasem mi się to załącza. sorki

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uzywalam, ale kompletnie mi nie pasuja :( brzydko wygladaja na mojej skorze, okropnie schodza, zostawiaja takie przeswity :/
    ja czesze tangle teezer, to najlepsza szczotka na swiecie :) czesze 2 razy dziennie i to troche rzadko bo potem nan jakies koltuny;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno po dłuższym czasie niektóre dziewczyny zauważyły od TT porozdwajane i postrzępione końce, sama sobie nie kupię jej bo szkoda mi pieniędzy ale myślę że jeśli dostałabym ją w prezencie od kogoś to było by miłe doświadczenie wypróbować ją na sobie. Tak czy inaczej nie ciągnie mnie do niej :)

      Usuń
  6. Widziałam sporo dobrych opinii o tym grzebieniu, chętnie go wypróbuję, jeśli znajdę, bo ciekawa jestem.
    Ja na co dzień czeszę podróbką TT i jestem naprawdę zadowolona, oczywiście fajnie byłoby mieć piękny oryginał, ale na dzień dzisiejszy nie jest mi niezbędny do życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. I prefer the first picture :D

    WWW.PUTRIVALENTINALIM.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  8. Uważaj, bo swój grzebień przechwaliłam w poście i w ramach podziękowań tydzień później mi się złamał! :D To bardzo dobry grzebień i pożegnałam się z nim ze łzami.. po czym okazało się, że nie jest mi tak potrzebny jak mi się wydawało. ;) Jestem fanką szczotek z włosia i właśnie wędruje do mnie ta wymarzona. ;)

    Nie czeszę włosów często właśnie ze względu na przetłuszczanie, choć i suchym włosom częste czesanie, zwłaszcza niedelikatnym narzędziem, serdecznie odradzam - połamią się i spuszą. Może niektórym częste czesanie służy, ale nie wiem do końca komu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj oby mnie to ominęło, zwłaszcza że zamykają The Body Shop w Polsce :(

      Usuń
  9. Ja włosy czeszę szczotką, nie lubię grzebienia! :P Masz ochotę obserwować?:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Grzebień z TBS mam i lubię go używać.
    Co do drugiej szczotki, nie powiem- kusi mnie.
    Ciekawa jestem, jak by się sprawdziła na moich falach... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie ciekawi ta druga szczotka :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny post i cały blog! :D

    Zapraszam do komentowania, obserwowania za obserwacje i lajkowania mojego fotograficznego bloga
    http://ugphoto.blogspot.com/
    https://www.facebook.com/UndergroundPhotography1

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam drewniany grzebien, szczotke z wlosia, ale jednak najczesciej uzywam szczotki drewnianej ;) Rowniez czese wlosy tylko raz dziennie, przewaznie rano po rozwiazaniu koczka. Ta szczotka z Brauna bardzo mnie ciekawi, czytakam juz kilka opinii na jej temat i mysle, ze kiedys sie na nia skusze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja używam DTanglera parę razy dziennie- okres szalików i kurtek powoduje u mnie kołtunienie się spodniej warstwy włosów. Poza tym chowam zimą włosy pod kurtkę i szalik, więc później są takie wygniecione i wymagają przeczesania.
    Miałam ten grzebien z TBS ale gdzieś mi się zapodział:( A szczotkę jonizującą przyniósł mi Mikołaj, ale, póki co, użyłam jej tylko parę razy ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja włosy albo mam zawsze związane w kucyka, koczka, warkocza albo mam je rozpuszczone wystawione na szalik normalnie i nie plączą mi się aż tak bardzo, czasem je przeczesuje wtedy ale rzadko ;p

      Usuń
  15. u mnie tylko sszczotka olivia garden :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam coś w stylu Tangle Teezer, ale jest to inna firma, szczotka inaczej wygląda itd. W sumie oczekiwałam czegoś lepszego, liczyłam na efekt wow, ale no, niestety. W sumie włosy rozczesuje dobrze na mokro, na sucho już trochę gorzej, ale strasznie są przyklapnięte :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja czeszę grzebieniem o szerokim rozstawie zębów. Na mokro.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja od kiedy kupiłam TT nie zamierzam się czesać niczym innym :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja używam grzebienia z szerokimi rozstawionymi ząbkami, po myciu , bo jak tego nie zrobie to wyglądam jak szop :D

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie to wygląda w tej chwili tak - zaprzestałam jak na razie dozować odżywki d/s tylko przeszłam na postać w sprayu b/s i przeczesuję plastikowym grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami (mokre włosy! przed nałożeniem odżywki i po). Grzebień TBS też mam, ale nie używam go w domu, tylko jak jestem w szkole :) Ale niestety u mnie nie wskazane czesanie na sucho, bo pusz i susz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy falowanych włosach to fakt, ja akurat tak nie mam wręcz przeciwnie włosy są bardziej wygładzone :)

      Usuń
  21. Ja uwielbiam grzebienie z szeroko rozstawionymi zębami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Marzy mi sie i ten grzebień i ta szczotka :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę kupić szczotkę Braun Satin Hair 7 ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja też czeszę włosy tym grzebieniem, ale czasami kiedy nałożę odżywkę b/s, strączkują się. Dlatego mam jeszcze jeden drewniany, ale gęstszy, który sprawdza się, kiedy chcę, aby włosy były puszyste. Ciekawa jestem, jak szczotka jonizująca sprawdziłaby się u mnie. ;]

    OdpowiedzUsuń
  25. Już czytałam o tym grzebieniu z TBS :) Chyba muszę sobie taki sprawić, a ja póki co używam TT każdego dnia zazwyczaj rano i wieczorem:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Musze sobie ten grzebień sprawić, plastikowy to definitywnie zły wybór. TT używam tylko do dobrego rozczesania włosów przed myciem, tak nie przepadam za nim.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja włosy czeszę szczotką, bo grzebieniem jest ciężko haha :)

    OdpowiedzUsuń
  28. ja czeszę szczotką, mam za długie na grzebień i jak chcę by sie falowały to robię to tylko po myciu i grzywkę każdego ranka, natomiast jak mam proste to każdego ranka czeszę całe, czasami w dzień, ale staram się nie za często to robić... :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja czeszę włosy przed myciem i po myciu, czasami wieczorem robię masaż ;D przy moich lekko kręconych włosach raczej nie jest wskazane częste czesanie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. ja boleję nad tym, że nie posiadam grzebienia. Mam natomiast 2 drewniane szczotki, jedną z naturalnego włosia, jedną do modelowania i Dtangle :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja do włosów wolę szczotkę niż grzebień, ale nie zaprzeczę, że grzebień też często się przydaje;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje wszystkim za pozytywne komentarze, które motywują mnie do dalszego prowadzenia bloga i dodawania nowych postów :) Mam nadzieję że zostaniesz ze mną na dłużej :)